Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie we śnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie we śnie. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 23 sierpnia 2009
Na razie najciekawsze życie prowadzę we śnie, siedziałam w ławce i odwróciłam sie do kolegi, podkochiwałam się w nim jakiś czas, miał fajnego jeża na głowie, R.P. się nazywał, nawet pamiętam. On coś mówi, o tym , ze poszedł na trening asertywności i zajął się medytacją, ja spytałam się w jakim ośrodku, on mi odpowiedział "AMstaf" (dziwna nazwa jaki na ośrodek terapeutyczny, ale...) A ja mu w szczegółach opowiedziałam o technice medytacji, która mnie fascynuje, jak wygląda kurs, że trzeba wstawać o 4 i cały czas się milczy, i że chciałabym pojechać, ale się boję. On słuchał uważnie, jak się K. czasem zdarzało
czwartek, 6 sierpnia 2009
Po nocy, o której lepiej nie pisać, bo i po co...Choć wieczór miałam miły, bo ściągnęłam sobie koncert Petera Gabriela, który już wiele lat temu chciałam obejrzeć!I co z tego, gdy potem i tak działo się, ale co tam....Tematy: "jestem teraz z nią, ty idź sobie", jeszcze nie teraz, nie pomagasz mi teraz...dziś położę sobie kartkę i długopis przy łóżko by notować
Dopiero rano zasnęłam normalnie (skądinąd ciekawe czemu zawsze dobrze śpię po 7 i nie wiem jak sobie dam rade, gdy będę musiała wstawać na 8, ale o tym potem)
Sen był fajny, jechałam dokądś tramwajem, nago leżąc na siedzeniu. Pojawił się znowu (!) rudy facet i parzył z góry z aprobata, spytał się "czemu jestem nago?" ja odpowiedziałam, że "założyłam się" a on na to "to bardzo dobrze". Czułam się bezbronna, otwarta, lekko zawstydzona, ale i dumna, ze swojego ciała. Potem pojawił się drugi, czarny facet,poczułam, ze mnie pragnie i zaczął się ze mną kochać, poczułam jego penisa w ustach, przeszkadzało mi trochę, że miał założona prezerwatywę, ale dzięki temu nie bałam się o wytrysk do ust. Potem O i obudziłam się. Moje ciało mi pomaga.
A rano spotkanie z Gosią, ploteczki o Klubie, nadal nie wiem, czy Panda jest z Miodziem, czy to moja sprawa, nie, ale jednak mnie ciekawi.
Dopiero rano zasnęłam normalnie (skądinąd ciekawe czemu zawsze dobrze śpię po 7 i nie wiem jak sobie dam rade, gdy będę musiała wstawać na 8, ale o tym potem)
Sen był fajny, jechałam dokądś tramwajem, nago leżąc na siedzeniu. Pojawił się znowu (!) rudy facet i parzył z góry z aprobata, spytał się "czemu jestem nago?" ja odpowiedziałam, że "założyłam się" a on na to "to bardzo dobrze". Czułam się bezbronna, otwarta, lekko zawstydzona, ale i dumna, ze swojego ciała. Potem pojawił się drugi, czarny facet,poczułam, ze mnie pragnie i zaczął się ze mną kochać, poczułam jego penisa w ustach, przeszkadzało mi trochę, że miał założona prezerwatywę, ale dzięki temu nie bałam się o wytrysk do ust. Potem O i obudziłam się. Moje ciało mi pomaga.
A rano spotkanie z Gosią, ploteczki o Klubie, nadal nie wiem, czy Panda jest z Miodziem, czy to moja sprawa, nie, ale jednak mnie ciekawi.
środa, 5 sierpnia 2009
Ciemna , gęsta i lepka maź.
Córcia na obozie. Nie chce by do niej dzwonić, nic nie mówi, bolesne...moje dziecko odchodzi. Powinnam się cieszyć, że wie jak to zrobić i się nie boi odsunąć. Ale co ze mną, ja nie chcieć, ja nie chcie sama...
Dzis pod oknem usłyszałam rozpaczliwie zawodzące dziecko. Zwykle bym się zirytowała, tym razem posłuchałam uważnie, mamo, krzyczało, mamo, uuuuuuaaaa!!!!!, a znaczyło to jak sądzę, mamo, nie zostawiaj mnie, mamo pomóż, mamo nie odchodź, mamo bez ciebie zginę przecież. Biedactwo.
Sny tez zwarte, klaustrofobiczne, wsobne.
Szkot, czyli Niezbyt przyjemny, zblokowany i sarkastyczny Scott, powiedział, "to nie jest prawdziwy boczek" (2 rzeczy: wczoraj przeczytałam o wojennym dzieciństwie i jaką rozkoszą była słoninka, oraz: boczek - bok - Bóg)"to bardzo droga podróbka, kosztuje 800 zł za 4 kawałki"
Potem oddałam swój cudowny biały welon (to o Małym, On mi przecież go podarował)jakiejś innej kobiecie, a sama założyłam welon czarny. Czyżbym godziła sie na to, ze K jest z inną i w takiej sytuacji wspierała go? Nie czuje tego, jestem....nie wiem, trwam
Córcia na obozie. Nie chce by do niej dzwonić, nic nie mówi, bolesne...moje dziecko odchodzi. Powinnam się cieszyć, że wie jak to zrobić i się nie boi odsunąć. Ale co ze mną, ja nie chcieć, ja nie chcie sama...
Dzis pod oknem usłyszałam rozpaczliwie zawodzące dziecko. Zwykle bym się zirytowała, tym razem posłuchałam uważnie, mamo, krzyczało, mamo, uuuuuuaaaa!!!!!, a znaczyło to jak sądzę, mamo, nie zostawiaj mnie, mamo pomóż, mamo nie odchodź, mamo bez ciebie zginę przecież. Biedactwo.
Sny tez zwarte, klaustrofobiczne, wsobne.
Szkot, czyli Niezbyt przyjemny, zblokowany i sarkastyczny Scott, powiedział, "to nie jest prawdziwy boczek" (2 rzeczy: wczoraj przeczytałam o wojennym dzieciństwie i jaką rozkoszą była słoninka, oraz: boczek - bok - Bóg)"to bardzo droga podróbka, kosztuje 800 zł za 4 kawałki"
Potem oddałam swój cudowny biały welon (to o Małym, On mi przecież go podarował)jakiejś innej kobiecie, a sama założyłam welon czarny. Czyżbym godziła sie na to, ze K jest z inną i w takiej sytuacji wspierała go? Nie czuje tego, jestem....nie wiem, trwam
piątek, 5 grudnia 2008
.............................................
żle spałam, zupełnie nie mogłam rozluźniź się n atyle, by popłynąć. Plus gorąco na sercu
Nad ranem kilka urywanych snów:
Dzwonię do kogoś
mogę rozmawiać z bratową? (nie mam ani brata, ani tym bardziej bratowej)
-a z kim rozmawiam?
Robiłam ksero w jakimś budynku z ochroną i bramką tj w metrze przy wyjściu
przechodzę a ocgroniarz zatrzymuje mnie, każe wyjąc wszystko z torby, pokazac to ksero (mam tam strasznie dużo róznych paierków: rachunków, notatek, etc)
Jest niezadowolony: "powinna pani zgłosić to ksero wcześniej
Jeśli Pani to wzięła sobie, musi pani za to zapłacić
to bedzie...liczy kartki.... 11 zł i 7 złoty
płaci pani 7 "
a ja myślę, a co z tym 11? mam sie cieszyć,że mi darował, czy to jakas podpucha?
Nad ranem kilka urywanych snów:
Dzwonię do kogoś
mogę rozmawiać z bratową? (nie mam ani brata, ani tym bardziej bratowej)
-a z kim rozmawiam?
Robiłam ksero w jakimś budynku z ochroną i bramką tj w metrze przy wyjściu
przechodzę a ocgroniarz zatrzymuje mnie, każe wyjąc wszystko z torby, pokazac to ksero (mam tam strasznie dużo róznych paierków: rachunków, notatek, etc)
Jest niezadowolony: "powinna pani zgłosić to ksero wcześniej
Jeśli Pani to wzięła sobie, musi pani za to zapłacić
to bedzie...liczy kartki.... 11 zł i 7 złoty
płaci pani 7 "
a ja myślę, a co z tym 11? mam sie cieszyć,że mi darował, czy to jakas podpucha?
wtorek, 2 grudnia 2008
sen, znowu ciekawy, a na koniec free bonus: orgazm, choc to nie był sen erotyczny. Chyba K. powoli wydala sie z mojego systemu (bo z nim to nigdy...mimo,że fajnie bywało...ale nie aż TAK)
Miałam jechać na wycieczke szkolną, byłam gimnazjalistką. Skąś jechałam na miejsce zbiórki, nie z domu, moja mama, tez miała jechać i przywieżć nasze bagażę. Spóxniłam się i wpadłam za 5 dziewiąta do drugiego autokaru, a tam tłum ludzi. Wydaje mi się, że widzę swojego kolegę , Rafała, tak kiedys coś miedzy nami zaczynało być, ale to nie był on. Pytam sie czy w środku są osoby z 1B (to zresztą klasa mojej Córki) a on mówi, że nie wie, ale chyba kogoś widział. Rozglądam się po oknach w jednym widzę 2 chłopców, wydają mi sie znajomi, ale mają na nosie ciemne okulary, wiec nie jestem pewna. Zaczynam sie irytować. Wchodzę do środka, nikogo znajomego, straszny tłum. Idę w głąb, wchodze do pomieszczenia, cos jakby "Wars", pusto tu, ale prawie wszytkie krzesłą ludzie stąd zabrali. Siadam na ławeczce pod ściana i wyciągam swój czerwony telefon by zadzwonić do mamy, sprawdzić gdzie ona jest. Ale okazuje się,że kiedy wczoraj ogladałam przez tel strone internetową jakiejś fundacji "pomocowej" ta aplikacja zajęła miejsce normalnego systemu i teraz jedyne co widzę to pomarańczowa strona tejże fundacji. Nie moge nigdzie się dodzwonić, Gdy wyłaczam tel, by go zresetować pojawia się komunikat: nie możesz już nic wysyłać, i nic nie da się zrobić. Czarny ekran. Jestem przerażona. Jeśli nie dodzwonie się do mamy to ona pomyśli byc może, że nie dotarłąm na zbiórkę i nie pojedzie. A moje rzeczy? Troche poczułam się uwolniona, myslę sobie coż najwyżej sobie kupię coś w tym Płocku (tam jechaliśmy) a jak nie to...i tu lekki dykomfort, brak bezpieczeństwa..bedę chodzić w brudnych rzeczach przez 3 dni. Ale ja się mocno pocę, wiec ludzie mnie znielubią..
Do warsu wszedł jakis facet, podchodzę i proszę" zepsuł mi się telefon, może Pan coś spróbuje naprawić?" Patrzy się na mnie,niezbyt zadowolony, ale bierze go bez słowa do ręki i rozkręca, wyjmuje ze środka jakiś ukłąd scalony...a potem się obudziłam i o....
Miałam jechać na wycieczke szkolną, byłam gimnazjalistką. Skąś jechałam na miejsce zbiórki, nie z domu, moja mama, tez miała jechać i przywieżć nasze bagażę. Spóxniłam się i wpadłam za 5 dziewiąta do drugiego autokaru, a tam tłum ludzi. Wydaje mi się, że widzę swojego kolegę , Rafała, tak kiedys coś miedzy nami zaczynało być, ale to nie był on. Pytam sie czy w środku są osoby z 1B (to zresztą klasa mojej Córki) a on mówi, że nie wie, ale chyba kogoś widział. Rozglądam się po oknach w jednym widzę 2 chłopców, wydają mi sie znajomi, ale mają na nosie ciemne okulary, wiec nie jestem pewna. Zaczynam sie irytować. Wchodzę do środka, nikogo znajomego, straszny tłum. Idę w głąb, wchodze do pomieszczenia, cos jakby "Wars", pusto tu, ale prawie wszytkie krzesłą ludzie stąd zabrali. Siadam na ławeczce pod ściana i wyciągam swój czerwony telefon by zadzwonić do mamy, sprawdzić gdzie ona jest. Ale okazuje się,że kiedy wczoraj ogladałam przez tel strone internetową jakiejś fundacji "pomocowej" ta aplikacja zajęła miejsce normalnego systemu i teraz jedyne co widzę to pomarańczowa strona tejże fundacji. Nie moge nigdzie się dodzwonić, Gdy wyłaczam tel, by go zresetować pojawia się komunikat: nie możesz już nic wysyłać, i nic nie da się zrobić. Czarny ekran. Jestem przerażona. Jeśli nie dodzwonie się do mamy to ona pomyśli byc może, że nie dotarłąm na zbiórkę i nie pojedzie. A moje rzeczy? Troche poczułam się uwolniona, myslę sobie coż najwyżej sobie kupię coś w tym Płocku (tam jechaliśmy) a jak nie to...i tu lekki dykomfort, brak bezpieczeństwa..bedę chodzić w brudnych rzeczach przez 3 dni. Ale ja się mocno pocę, wiec ludzie mnie znielubią..
Do warsu wszedł jakis facet, podchodzę i proszę" zepsuł mi się telefon, może Pan coś spróbuje naprawić?" Patrzy się na mnie,niezbyt zadowolony, ale bierze go bez słowa do ręki i rozkręca, wyjmuje ze środka jakiś ukłąd scalony...a potem się obudziłam i o....
poniedziałek, 1 grudnia 2008
.
włączam kompa, okazuje się, ze córka wyłąćzyła antywirusa bo jej przeszkadzał. I się porypało. Ale wiedziała, ze o ile właczę go na nowo wszystko powróci do normy. Tyle, ze nie mogłam go zanleźć. I to dojmujące uczucie bezradność, połaczonej z poczuciem zagubienia, totalna niemoznością koncentracji - tak musza czuć się osoby chorujące na Alzh.
Aha - to był na szczęście tylko sen
Ale...
w nim znajduje sie odzwierciedlenie mojego stanu duch po wczorajszej wizycie Kuzyna. On jest podbny do K pod wzgedem tego, że nawija swoje, nie zwraca uwagi na innych, ma silen przekonania, ale przeskakuje z tematu na temat.
Zauważyłam,ze rozmowa z kims podbnym rozwala mnie wewnetrznie. Bo ja, człowiek-ucho starm sie jakoś odnaleśc sens , znaleść wewnetrzna istote rozmówcy, a tu okazuke sie,że tam nie ma nic stałego ani solidnego, nic dajacego opaarcie. Samo ego, zbiór tresci przyjetych od innych i odtworzonych dla własnej chwały
Aha - to był na szczęście tylko sen
Ale...
w nim znajduje sie odzwierciedlenie mojego stanu duch po wczorajszej wizycie Kuzyna. On jest podbny do K pod wzgedem tego, że nawija swoje, nie zwraca uwagi na innych, ma silen przekonania, ale przeskakuje z tematu na temat.
Zauważyłam,ze rozmowa z kims podbnym rozwala mnie wewnetrznie. Bo ja, człowiek-ucho starm sie jakoś odnaleśc sens , znaleść wewnetrzna istote rozmówcy, a tu okazuke sie,że tam nie ma nic stałego ani solidnego, nic dajacego opaarcie. Samo ego, zbiór tresci przyjetych od innych i odtworzonych dla własnej chwały
piątek, 28 listopada 2008
ale w snach jestem coraz bardziej uwolniona: dziś nawet latałam, co nie zdarzyło mi sie od paru dobrych lat. Oprócz latania byłam sama w mieszkaniu. Miszkałam tam z Córką, swoim facetem i paroma innymi dziecmi w wieku Córki (jego dziećmi?) w mieszkaniu, które pozostawiło nam jakieś małżeństwo, para w każdym razie, która wyjechała gdzieś. Ja cały czas spałam we frontowym pokoju, w salonie. W głebi tego sporego mieszkania, każdy miał osobny pokój, była sypialnia tych ludzi ,ale ja tam nie zaglądałam wcześniej, dopiero teraz postanowiłam tam wejść i rozejrzeć się. Weszłam, pozostawiali sporo swoich rzeczy, pomyślałam, że jesli chcę tam spać muszę jej usunąć.
Byłam w tym mieszkaniu sama, Córka, facet i te inne dzieci powyjeżdżały, chyba na wakacje.
Postanowiłam sprzątnąc w pokoju jednej z dziewczynek; otworzyłam szafkę, a tam był olbrzymi szczur, którego ona najwyraźniej hodowała. Pomyślałam, że dawno nie dostawał jedzenia i wogóle to powinna mi powiedzieć o tym szczurze w pokoju. Byłam z lekka wystraszona...
A potem wyszłam z tego mieszkania zabytkowymi drzwiami na podwórko-studnię ( i nawet wiem skąd mi się ten akurat elemnt wziął , tak mieszka K, tak tez jest usytułowna Pracownia), szłam jakimis ulicami (ta częśc była świadoma) aż w końcu poleciałam sobie....
Byłam w tym mieszkaniu sama, Córka, facet i te inne dzieci powyjeżdżały, chyba na wakacje.
Postanowiłam sprzątnąc w pokoju jednej z dziewczynek; otworzyłam szafkę, a tam był olbrzymi szczur, którego ona najwyraźniej hodowała. Pomyślałam, że dawno nie dostawał jedzenia i wogóle to powinna mi powiedzieć o tym szczurze w pokoju. Byłam z lekka wystraszona...
A potem wyszłam z tego mieszkania zabytkowymi drzwiami na podwórko-studnię ( i nawet wiem skąd mi się ten akurat elemnt wziął , tak mieszka K, tak tez jest usytułowna Pracownia), szłam jakimis ulicami (ta częśc była świadoma) aż w końcu poleciałam sobie....
Subskrybuj:
Posty (Atom)